czwartek, 10 kwietnia 2014

chapter 1.

26 Sierpnia 2013 r.
-Musisz się zgodzić! - odparła stanowczo Sarah. Dziewczyna nie była uległa, zawsze dostawała to czego chciała. - Muszę ją odszukać. To dla mnie naprawdę ważne!
-A dla mnie niby nie?! - rzekła z oburzeniem jej bliźniaczka. Siedziała na kanapie w mieszkaniu. Jej matka była w pracy, a brat wyszedł ze znajomymi.  - Myślisz, że nie chcę wiedzieć, kim jest nasza matka? Dlaczego mnie... porzuciła? - łzy napływały jej do oczu.
-Lane... nie płacz. - siostra otuliła ją ramieniem. To było to, czego potrzebowała. Rodzina. Ktoś, kto ją zrozumie. Nie jacyś dwulicowi ludzie, którzy ją adoptowali. Można właściwie powiedzieć, że Sarah ich nienawidzi. A jej przyrodnia siostra? Jej wróg numer jeden. Tylko przy swojej bliźniaczce mogła być sobą. Po śmierci Andrei, razem z rodziną przeprowadzili się do Atlanty, tam spotkała Lane. Wtedy zrozumiała, czemu nie pasuje do Donovanów. Została adoptowana, a nikt nie raczył jej tego powiedzieć. Dowiedziała się, co stało się z Lane. Postanowiła wtedy odszukać ich biologiczną matkę. Ale oczywiście, jej rodzinka psuje wszystko. Po roku, Julianne - matka Sary, otrzymuje swoją stara posadę w Thornhill, co sprawia, że dziewczyna musiałaby wrócić do miejsca, które przywołuje same złe wspomnienia. Nie. To nie może się dziać. Teraz potrzebuje swojej siostry bardziej niż kiedykolwiek. Ale nie dla psychicznego wsparcia. Potrzebuje jej do swojego genialnego planu. Postanawia poszukać ich matki, gdy jej siostra zajmie jej miejsce po powrocie.
-Sarah... ja wiem, że nie masz złych intencji, ale... jakby ci to powiedzieć... nie mogę zostawić mojej rodziny.
-Oszalałaś?! Twoja matka... Ta kobieta traktuje cię jak śmiecia!
-Nie ważne, jak mnie traktuje. Jesteśmy rodziną i mimo wszystko ją kocham. Mojego brata też. - mówiła spokojnie szatynka. - Pomijając fakt, że znamy się jakieś 4 miesiące, to ciebie też kocham. Dlatego się to rozważę.
-Poważnie?! - siostra krzyknęła z radości. - Dziękuję, dziękuję! - mówiła, tuląc bliźniaczkę.
-Nie ma za co... - odparła uśmiechając się lekko.
-Zgódź się. Nie pożałujesz, zobaczysz. - powiedziała Sarah, po czym jeszcze raz uścisnęła Lane i wyszła z domu.
-Mam nadzieję... - szepnęła cicho.

***

-Hej! - krzyknęła Sarah, wchodząc do mieszkania.
-Hej słoneczko. - odparła Julianne. Jej matka pochyliła się, aby pocałować córkę w policzek. Sarah odsunęła się jak poparzona, a twarz jej mamy zesmutniała. - Co tam ciekawego porabiałaś dzisiaj? - mówiła z przyklejonym uśmiechem. 
-No wiesz, spędzałam czas ze znajomymi... Musiałam się z nimi pożegnać. Bo wiesz, wyjeżdżamy z Atlanty... Tak jakby jestem bardziej towarzyska od ciebie. - dziewczyna uśmiechnęła się sarkastycznie.
-Cieszę się kochanie... - oczy Julianne zaszkliły się łzami - Idę się zająć obiadem. - powiedziała kobieta, po czym odwróciła się plecami do córki ocierając oczy. 
Sarah nigdy nie była subtelna. Można właściwie powiedzieć, że jest całkiem sukowata... Jej rodzina, która spędza z nią najwięcej czasu, prawdopodobnie ma przez nią całkiem duże uszczerbki na psychice. 
-Hej Sarah, pomogłabyś mi...
-Spieprzaj. - odparła sucho. Rosanna spojrzała na nią smutnie. 

***

Meredith usiadła przy stole obok Nicka. Lane wyciągnęła talerze z górnej szafki przy lodówce. Rozłożyła je na stole i zabrała się za nakładanie obiadu.
-Mogłabyś się troszkę pospieszyć kochana? Nie wiem jak twój przyszły mąż z tobą wytrzyma... - narzekała starsza kobieta.
-Pewnie tak jak tata z tobą... Ups. Pewnie Laney skończy tak jak ty mamusiu. Ale ona może nie będzie potrzebowała operacji plastycznej... - Nick wtrącił swoje trzy grosze. Czoło Meredith zyskało kilka dodatkowych zmarszczek. Lane uśmiechnęła się pod nosem. Starszy brat zawsze ją bronił. Mimo że czasami jego żarty bywały dość niestosowne, ona i tak wiedziała, że może na niego liczyć w każdej sytuacji.
-Dobrze synku, ty się już tak nie wymądrzaj. - powiedziała wyraźnie zmieszana kobieta. 
-Laney, pospiesz się z tym obiadem!

Rzuciła się na łóżko. Przez dłuższą chwilę zastanawiała się nad propozycją siostry. Z jednej strony kochała mieszkanie w Atlancie. Kochała Nicka, nawet kochała Meredith. Z drugiej zaś strony miała dosyć swojego życia. Z resztą to nie jest jakoś bardzo dziwne. Dziewczyna robi wszystko. Matka pracuje od 6 do 17, brat spędza większość czasu po szkole ze swoimi znajomymi, a ona... Ona ma tylko jedną przyjaciółkę, ale nie ma czasu się z nią spotkać, ponieważ zawsze jest coś do zrobienia w domu. Nick czasem żartuje sobie z niej i mówi, że jest ich prywatnym murzynem. Właściwie nie jest to do końca kłamstwo... 

***

Dzwonek komórki obudził Sarę, śpiącą na książce od literatury. 
-Taaak? - odparła zaspanym głosem.
-Zgadzam się. - usłyszała w słuchawce. Jej oczy szeroko się otworzyły. Zerwała się na nogi i podskoczyła.
-Na serio? Omójbożeomójbożeomójboże! Dzięki, dzięki! 
- Sarah, spokojnie. Nie posikaj się. - Sarah siadła z kwaśną miną. 
-Okej. Jutro wieczorem wyjeżdżamy. Daj mi jeden dzień na spotkanie z dawnymi przyjaciółkami i przyjeżdzaj.Szczegóły omówimy wtedy. - odparła spokojnie Sarah
-Dobra. W takim razie do zobaczenia w Thornhill.