niedziela, 23 lutego 2014

prologue.

30 Sierpnia, 2012 r.
-Burza i deszcz, najgorsze możliwe połączenie. - odparła brązowowłosa dziewczyna. -W taką pogodą mamy się niby dobrze bawić?
-Wyluzuj Skye... Na pewno będzie odlotowo. - powiedziała już lekko wstawiona szatynka wskazując na stół pełen alkoholu, napojów i narkotyków.
-Sarah, my nie bierzemy...
-To przynajmniej nie niszczcie nam zabawy. - w szopie rozległ się znajomy głos. W drzwiach pojawiła się długonoga blondynka, co niezmiernie ucieszyło pozostałe dziewczyny. Przydreptała do stolika, wzięła plastikowy kubek i nalała do niego nieco piwa. -Tak na dobry początek! - zaśmiała się i zajęła miejsce przy drugiej, nieco niższej blondynce.
-Więc, kto opowie nam o swoich wakacjach? - zapytała wesoło Skyler. Podniosła rękę i wskazała na nieśmiałą brunetkę. -Hales?
-Pojechałam z bratem na spływ kajakowy. Nic ciekawego się nie działo. - odpowiedziała błyskawicznie.
-Okej... - kontynuowała brązowowłosa. -A może ty Heather?
-Byłam na obozie...
-Dla grubasów! - wybuchła śmiechem pijana Sarah. Wszystkie dziewczyny zamilkły.
-Ja znów byłam u mojej babci. Świetnie się bawiłam... - odparła długonoga, zapewne by rozładować napięcie.
-Cieszę się, Andrea. - uśmiechnęła się siedząca obok niej blondynka.
-Dzięki Claire, a ty co robiłaś?
-Byłam z moimi rodzicami na pielgrzymce... Było zajebiście. - dodała sarkastycznie. -Skye?
-Czytałam książki i przeglądałam podręczniki, z których będziemy się uczyć w liceum. Materiał nie jest taki trudny, ale...
-Ja pieprzyłam się z Peytonem. A potem zerwaliśmy... - przerwała szatynka, a dziewczyny zaczęły ją pocieszać.
-Koniec tego gadania... bawmy się! - krzyknęła Andrea.

Ciemność. Uderzenie pioruna. I znowu ciemność. Heather otworzyła oczy. Wstała, podeszła do stolika i wzięła butelkę wody. Wracając potknęła się o kanapę i upadła na materac, budząc przy tym wszystkie swoje przyjaciółki.
-Idiotko! Naucz się chodzić. Przez ten tłuszcz tracisz równowagę! - krzyknęła Sarah.
-To było wredne... - powiedziała Haley, tuląc do siebie blondwłosą przyjaciółkę.
-No i co z tego... byłam szczera. - odparła z fałszywym uśmiechem.
-Ej, dziewczyny! Andrea zniknęła! - zauważyła zaniepokojona Claire.
Wstały. Skyler i Claire wzięły latarki. Wyszły na zewnątrz, aby poszukać przyjaciółki.


2 Września 2012 r.
"Minęły 3 dni od zaginięcia miejscowej dziewczyny - Andrei O'Connor. Jeżeli ją widziałeś - zadzwoń."
Takie informacje były podawane w telewizji przez cały czas. Wszyscy mówili o zniknięciu blondynki. Sarah siedziała w domu od piątku. To ona najbardziej ucierpiała przez te wieści. Całymi dniami siedziała w swoim pokoju. Zeszła do kuchni, by nalać sobie soku. Usłyszała głuche pukanie do drzwi. Spokojnym krokiem podeszła i je otworzyła. Jej twarz momentalnie zbladła, a jej serce zaczęło bić szybciej.
-Andrea! - powiedziała cicho i pomogła przyjaciółce wejść do przedpokoju. - Mój boże, co ci się stało? - zapytała troskliwie patrząc na podrapaną, ubłoconą twarz przyjaciółki. Jej ubrania były kompletnie poszarpane, a w jej włosy wplątane były gałęzie i listki.
-Ja... On... To było straszne! - wybuchła płaczem dziewczyna. Sarah zadzwoniła po resztę przyjaciółek. Przyszły najszybciej jak tylko potrafiły. Po raz pierwszy widziały Andreę tak bezbronną, nie mogącą przestać płakać.
-Opowiesz nam, co się stało? - zapytała Claire, gdy przyjaciółka się uspokoiła.
-Nie mogłam spać. Usłyszałam jakiś dziwny dźwięk, więc postanowiłam, że sprawdzę skąd dochodzi. Wyszłam z szopy i zobaczyłam dwie postacie. Jedna zaglądała do okna od twojej sypialni, Sarah. A druga stała na czatach. Gdy mnie zobaczyli, zaczęli uciekać. Kobiecy głos krzyknął: "Zajmij się nią!", i druga postać zawróciła w moją stronę. Odwróciłam się i biegłam przed siebie. Ostatnią rzeczą którą pamiętam jest to, że upadłam na ziemię, dalej ciemność. Następnego dnia obudziłam się w jakimś magazynie, był tam tylko jakiś facet. Później dowiedziałam się, że to ten, co mnie gonił. Cały czas robił nieprzyzwoite rzeczy. A potem... - w tym momencie dziewczyna znów zaczęła płakać, ale kontynuowała. - On mnie zgwałcił. - pozostałe dziewczyny ogarnął szok.
-Musisz to zgłosić na policję. - odparła Sarah.
-A co jeżeli mnie znajdzie i stanie się coś złego? - zapytała wystraszona.
-Będzie dobrze, jesteśmy przy tobie. - powiedziała Skyler przytulając przyjaciółkę.


13 Września 2012 r.
Mimo traumatycznych zdarzeń Andrea chodziła do szkoły. Zawładnęła nią w niecały tydzień. Dzisiaj miała złożyć zeznania na policji dotyczące sierpniowej nocy. Wracając razem z Sarą ze szkoły blondynka zajrzała do skrzynki na listy. Była tam koperta zaadresowana do niej.  Otworzyła ją i wyciągnęła małą kartkę na której pisało "Powiesz - pożałujesz" Osoba podpisała się jako "A". Uznając to za głupi żart Andrea wrzuciła kopertę wraz z jej zawartością do kosza.

Wychodząc z posterunku policji Andrea odetchnęła z ulgą. Pewnie cieszył ją fakt, że może spać spokojnie, bo łotr, który ją skrzywdził prędzej, czy później zostanie złapany. Samochód jej mamy zaparkowany był przed budynkiem. Nikogo nie było w środku. Dziewczyna wyciągnęła telefon i wybrała numer. Nikt nie odbierał. Nie przejmowałoby to ją tak bardzo, gdyby nie czuła, że ktoś ją obserwuje.Co chwile słyszała trzask gałęźi leżących na trawniku. Szła spokojnym krokiem w stronę swojego samochodu. Nie chciała dać po sobie poznać, że jest przerażona. Co chwilę oglądała się za siebie, upewniając się, że te szelesty to tylko wytwór jej wyobraźni. Gdy zanurzyła rękę w swojej torbie w poszukiwaniu kluczy do samochodu, ktoś uderzył ją w głowę ciężkim przedmiotem. Dziewczyna bezwładnie osunęła się na ziemię.


15 Września 2012 r.
Wiadomość o ponownym zaginięciu Andrei obiegła całe Thornhill w dzień. Wszystkie lokalne gazety o tym trąbiły. Jej przyjaciółki właśnie odwiedzały jej rodzinę, gdy w domu rozległ się donośny dźwięk dzwonka. Pani O'Connor otworzyła drzwi. Nikogo nie było. Na wycieraczce leżała gruba koperta. Podniosła ją. Była zaadresowana do jej rodziny. Ze spokojem wróciła do salonu. Pokazała swojemu mężowi paczuszkę, ten natychmiast kazał jej ją otworzyć. W środku znaleźli plik zdjęć. Pierwsze cztery zdjęcia ukazywały ich córkę, uśmiechniętą szeroko, spędzającą czas ze swoimi znajomymi. To co zobaczyli na kolejnych, wstrząsnęło nimi. Ich córka. Półnaga, martwa. Na jej ciele było mnóstwo siniaków. Pani O'C. wpadła w panikę, natomiast jej mąż nie mógł powstrzymać łez. Dziewczyny załamały się.
-Ona nie żyje! Nasza mała dziewczynka nie żyje! - krzyczała kobieta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz